edo:
Witam Kolege
myślę , że 2 jest git , stonowana postać bardziej w tle , co ważne napis dyplom nad głową Bodzia.
Gratuluję Ci zapobiegliwości co do miejsca Bogdana na zawodach.
Połamana
pozdrawiam
Ed.
Calutkie 2 tygodnie spędzone nad moim ukochanym jeziorem. Wynik ok 45 linów, w tym 11 powyżej 45 cm. Masa kilaków i trochę drobnych. ok 12 leszczy równiez skusiło się na groszek. Ze szczupakami całkowity spokój, i wydaje mi się, że dlatego tyle drobnych linów "wyszło" z trzcin. Zamieszczam kilka zdjęć. I znów cały rok czekania...
Tym razem zamieściłem zdjecie z efektem 4-godzinnego wedkowania w moim linowym czterometrowym miejscu. Udało mi się wyciagnąć 7 linów o masie 2 - 2.5 kg oraz 28 leszczy 1,3- 1,8 kg. na zdjęciu nie ma wszystkich ryb w siatce, gdyz część poprostu wypuszczałem podczas wędkowania ze względu na zbyt małą siatkę. Kilkudniowe nęcenie przynosi znakomite rezultaty. Zanęta i przynęta to żółty groch i kukurydza pastewna. Co najlepsze to to, że 2 liny złowiłem z opadu. Przynęta nie zdążyła dotknąć dna a już była wystawka. Wynik - powyżej 50 kilogramów ryb. Najpiekniejszy wypad w moim zyciu. Może w tym roku uda mi się choć zbliżyć do tego wyniku.
Już od 31.07 będę nad moim ukochanym jeziorem. Mam zamiar zmierzyć się z mega linami. Próbuję co roku z różnymi efektami. W 2008 17szt. powyżej 1,5 kg w 2009 zero! W 2010 22 sztuki - same duże. Zamierzam także dobrać się do jeziorowych leszczy, które na moje rezerwowe 4-metrowe łowisko wychodziły z głębin i zawsze udawało mi się ich kilkadziesiąt w ciagu urlopu przechytrzyć. Wstawię zdjęcia, opis każdego dnia wraz z metodą łowienia i spostrzeżeniami. Mam nadzieję, że wędkarze skorzystają. Oby do sierpnia!
Kolejny wyjazd bez efektu. Niestety ani w nocy ani w dzien leszcze nie chcą współpracować. Kompletnie nie wiadomo dlaczego. Zakończyły już drugi tydzień postu. Jestem coraz bardziej rozczarowany!
W zeszłym roku na Mistrzostwach Okręgu wyjąłem tylko 5. Z powodu własnej głupoty urwałem jeszcze 4. Wszystko odbyło się w ostatniej godzinie. Zostałem po zawodach i wyciągnąłem 19. W sumie jakieś dobre 50 kg. Od tamtego czasu zaczęła się moja przygoda z leszczami poławianymi na STOP-a. Metoda rewelacyjna!
-
Ewelyna:
Pokaż wszystkie (1) ›